poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 14


Nie zdążyłam dojść do domu, a Emila już wydzwaniała. Gdy odebrałam telefon usłyszałam piski i krzyki. Okazało się, że Fabian przyjechał i mają się spotkać. Niestety nie mogłam im towarzyszyć, bo musiałam wracać do domu. Podobno rodzice chcą mi coś powiedzieć... Może i dobrze, że nie idę z nimi..? Przynajmniej nie będę im przeszkadzać, w końcu są zakochani..
Otwierając drzwi do domu zauważyła, że rodzice stoją przy wejściu. Nie zdążyłam zdjąć butów, a oni już oświadczyli mi, że tata dostał awans. Niby fajnie, ale co za tym idzie? Przeprowadzka do Nowego Jorku... Ogarnęła mnie złość i smutek. Poszłam do siebie do pokoju i włączyłam muzykę. Usiadłam na łóżku i wsłuchiwałam się w depresyjne dźwięki  wypełniające mój pokój. Delikatny głos Cariny Round  Klik  zawsze mnie uspokajał. Zsunęłam się niżej i ukryłam twarz w kolorowych poduszkach. Kilka pojedynczych łez wypłynęło z moich oczu. Nawet nie wiem czemu, strasznie chciało mi się płakać. Może dlatego, że boję się iż tam sobie nie poradzę? Że zostawię przyjaciół i nie będę miała już nikogo? A może boję się straty ojca? I tak praktycznie nie ma go w domu, nie spędza ze mną czasu. Jest w sumie dla mnie, jak obcy człowiek. Nic o mnie nie wie, a ja o nim. Mam wrażenie jakbym go w ogóle nie interesowała, była tylko przeszkodą w jego życiu i karierze. Teraz, jak dostał awans wszystko będzie jeszcze gorsze... O ile gorsze może być.. Dobra, koniec tego użalania! Już jestem cała opuchnięta i czerwona od płaczu. Trzeba się wziąć w garść i nikomu nie można pokazać, że coś jest nie tak. Trzeba myśleć pozytywnie, albo przynajmniej się starać! Korzystać z życia, póki można, a smutki odłożyć na kiedy indziej. Na taką porę kiedy nie będzie nikogo. Będziesz sama w pokoju i w końcu pokażesz jaka jesteś naprawdę... Cholera! Znowu zaczynam..Skończ! Skończ! Skończ! Myśl pozytywnie! POZYTYWNIE! Stany Zjednoczone. Spełnienia marzeń wielu osób.. Gdybym wyjechała mogłabym zacząć od nowa. Uwolniłabym się w końcu od tych problemów. Jednak to tak daleko od Polski... Tutaj mam przyjaciół, czyli mam wszystko... Nie wiem, czy jestem gotowa na ten wyjazd. To za szybko się dzieje. Nie nadążam.. Tu ta sprawa z Maćkiem i Krzyśkiem, Emilia zawraca mi głowę Fabianem, ale w sumie od tego jestem.. I jeszcze ten wyjazd. Życie nastolatki jest takie trudne. Z pozoru prosta i przyjemna droga, ale niestety za każdym drzewem kryje się zakręt. Każdy następny gorszy od poprzedniego. Coraz ciemniejszy i obrośnięty... Trudniejszy do przejścia... Cholera! I znowu! Znowu zaczynam! Ja już nie chcę! Mam dość! Chcę żeby było jak dawniej! Bezproblemowo, kolorowo, radośnie! Chcę znów być małą dziewczynką wokół której wszyscy skaczą. Chcę wierzyć, że kiedyś zamieszkam w wielkim zamku razem z moim księciem z bajki, który będzie mnie chronić przed całym złem tego świata... Że codziennie ludzie będą zachwycać się moim widokiem i podziwiać coraz to bardziej wymyślne suknie we wszystkich kolorach tęczy. Będą zazdrościć mi szczęścia i udanego małżeństwa i będą zaszczyceni gdy ja ze swoim małżonkiem zaprosimy ich na uroczysty bal.. Z okazji.. Nie wiem jakiej. Może nawet bez okazji. Chcę żyć jak w baśni! A na razie... to wszystko przypomina jakąś tanią komedię, albo bardzo kiepski dramat.. No, ale trudno. Podobno wszystkie złe rzeczy, które nas spotkały powracają w dobrej odsłonie. Może i mi los wynagrodzi niektóre wydarzenia, które niespodziewanie zawładnęły moim życiem... Dobra, skończmy już te depresyjne gadki. Choć pewnie i tak zaraz do nich wrócę... Ale cicho! Nikt nie zauważy... Wszystko jest dobrze! Tak jak powinno być, po staremu. Tak jak wszyscy myślą... Wyjeżdżamy do Ameryki! Wiii! Cieszmy się i radujmy! Przecież to Stany Zjednoczone! Co tam komu Polska... Przyjaciele...Dobra, Sandra ogarnij się! Zostały Ci trzy dni i musisz je wykorzystać najlepiej jak tylko możesz! Innej opcji nie ma... Nikt się nie pyta, czy chcesz wyjeżdżać, czy też nie. Masz to zrobić i koniec, więc teraz bierz się w garść i zadzwoń do kogoś, baw się dobrze i wróć późno do domu...


Witajcie :) 
Po kilku miesiącach wreszcie powróciłam do pisania ale nie sama tylko z pomocą mojej koleżanki- Julii :) Liczymy na komentarze pod tym rozdziałem.