poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 3


12 lipiec

Gdy weszłam na Facebooka od razu wyświetliła mi się wiadomość od Krzysia - bardzo przystojnego kolegi z klasy. Poprosił mnie, abym się z nim spotkała na boisku szkolnym, ale nie wiedziałam czy jest to dobry pomysł, gdyż uważano mnie za szkolnego ,,odmieńca". Po dłuższej chwili zastanowienia zgodziłam się. Mieliśmy spotkać się o 14.30, ale byłam trochę przed czasem .Ujrzałam grupkę chłopaków, a wśród nich Krzysia. Już mnie wypatrywał i gdy tylko mnie zauważył podbiegł do mnie i posłał mi szczery uśmiech.

 - Cześć. Dziękuję, że przyszłaś...

- Wiesz mogłeś mi powiedzieć, że będzie tutaj Twoje grono przyjaciół, ubrałabym się lepiej.
Roześmiał się i powiedział :
- Przyszedłem spotkać się z Tobą, a nie z nimi.
- Taa.... A po co chciałeś się spotkać ?
- Ehh... no, bo... Bardzo mi się podobasz. Nigdy nie miałem śmiałości, żeby Ci to powiedzieć.. Byłam zaskoczona tym wyznaniem.

- Nie miałeś śmiałości, tak ? A miałeś śmiałość całować się na przerwie z tą blondi ? 

- Ty jesteś wyjątkowa.. Jak bym Ci to powiedział to byś się ze mnie śmiała. Naprawdę chcę z Tobą być !

Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia, ale wiedziałam, że to wszystko brednie.

- Błagam Cię. Nie okłamuj mnie. Myślałeś, że co… ? Jak nie zauważyłeś to ja jestem zawsze pośmiewiskiem szkoły. Daruj sobie ten żart z tą wielką miłością, bo ja w nic już nie wierzę.

- Przykro mi... Ale to prawda... Bardzo mi się podobasz .

- Po korytarzach szkolnych tyle ładnych dziewczyn chodzi. Więc dlaczego właśnie ja ? A ta Twoja … ? Agnieszka miała na imię no nie ?

- Nie. To dzięki Tobie moje serce zaczyna szybciej bić, a kiedy spojrzysz na mnie tymi pięknymi oczami, to nie umiem oderwać wzroku od nich. 

- Haha... Nie wierzę !

- Dlaczego nie ?

- Hmm... pomyślmy.. kto by się chciał umówić z dziewczyną, która jest zawsze wyśmiewana, niezdarna ? To wszystko kłamstwo. Nawet nie umiesz mi udowodnić, że mnie niby kochasz.Po chwili zastanowienia powiedział :

- Udowodnię ! Podszedł do mnie bliżej. Wyciągnął rękę ku mojej twarzy i lekko przejechał po moim policzku. Zbliżył swoją twarz do mojej i przywarł swoimi ustami do moich. Odwzajemniłam pocałunek. Ku zdziwieniu był bardzo słodki i przyjemny. Po niedługiej chwili odczepiłam się od niego i powiedziałam :

- Co to miało być ?

- Udowadniłem Ci, że Cię kocham ! Usłyszałam ciche śmiechy za plecami i zauważyłam grupkę chłopaków, którzy się śmieli ze mnie. To jednak był żart pomyślałam. Oczy zaszkliły mi się od łez. Ruszyłam biegiem w stronę domu nie zwracając na nich uwagi.Twarz miałam całą we łzach. Minęłam kilka ludzi, którzy się wypytywali co się stało , czy mogą mi w czymś pomóc, ale mówiłam, że nie. Dogonił mnie Maciek na rowerze ( Przyjaciel Krzyśka )

- Wiem, co się stało .

- Super ! Zadowolony ? Niech cały świat się o tym dowie ! Zaprowadził mnie na ławkę przy wejściu do parku i powiedział:

- Krzysiek, powiedział mi co się stało i prosił mnie, abym z Tobą pogadał. Myśli, że nie chcesz z nim gadać...

- Ma rację !! Nie chcę. Nie wierzę mu !

- Powiedział mi i Natalii, że zależy mu na Tobie i zrobi wszystko żebyś to wiedziała. Poprosił nas o pomoc. Mieliśmy go wspierać...

Rozmawialiśmy jeszcze dłuższą chwilę. Po chwili doszła do nas Natalia .Przekonali mnie, że to prawda.. Że on nie kłamał, że mnie kocha.


- Muszę już iść… Cześć.

Byłam może 100 metrów od miejsca gdzie rozmawialiśmy, gdy usłyszałam głos Maćka.

- Sandra, zaczekaj ! – odwróciłam się i widziałam jak Maciek próbuję mnie dogonić.

 - Czegoś zapomniałeś ?

- Odprowadzę Cię do domu. – Uśmiechnął się do mnie i przytulił mnie. Po tym zdarzeniu myśli kłębiły mi się w głowie czy to był przyjacielski uścisk czy może Maciek uważał to za coś więcej…

- Okej, jak chcesz .Poszliśmy dłuższą drogą przez polanę, tę samą na której byłam z Emilią. Rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach, książkach i prywatnych rzeczach. Gdy wyłoniliśmy się z lasu trafiliśmy na ulicę, na której znajduje się mój dom. Szliśmy powolnym krokiem, ponieważ nie chcieliśmy się już rozstawać. Między nami była ,,nić porozumienia” dobrze się rozumieliśmy w każdych sprawach. Niestety cudowne chwile zawsze muszą się skończyć. Stanęliśmy przed moim domem. 

- Bardzo dziękuję za odprowadzenie . 

– Posłałam mu szczery uśmiech wdzięczności.

- A co dostanę za to ? – To był żart czy on naprawdę chce pieniędzy ?

- Mam przy sobie 5 złoty. Masz – wsadzałam rękę do kieszeni spodni, aby wyciągnąć monetę, gdy mnie powstrzymał.

- Nie chcę pieniędzy. Ale chcę buziaka – Odparł.Nie chciałam go pocałować , ale pomyślałam , że powie wszystkim co się dzisiaj wydarzyło; z Krzyśkiem i naszą poufną rozmową, i to wszystko za to że mu nic nie dałam. Podeszłam do niego bliżej i dałam mu całusa w policzek. Szybkim krokiem odwróciłam się w stronę domu i szybko zza pleców powiedziałam :

- Cześć.

On mnie jednak złapał za nadgarstek w żelaznym uścisku. Jednym ruchem odwrócił mnie tak, że nasze usta się ze sobą dotknęły i przywarły. Pierwszy skończył mnie całować. Może pomyślał, że nie mam ochoty. Ręką zgarnął mi włosy z twarzy, które leżały w nieładzie, a następnie przychylił swoją głowę do mojego ucha i powiedział

 - O to właśnie mi chodziło, piękna – i puścił do mnie oczko .Po tym incydencie szybko poszłam do domu.